Hafciarka do wszystkiego

Trudnej i pracochłonnej sztuki haftu ręcznego pani Marianna uczyła się od swojej mamy, która z kolei sztukę tę posiadła za pośrednictwem siostry swojego ojca. - Mama i ciocia wykonywały hafty do istniejącego wtedy w Łowiczu zakładu Sztuka Łowicka - wspomina hafciarka. - Miałam wolny czas i podpatrywałam jak one to robią. Chwyciłam bardzo szybko. Nie potrzebowałam się specjalnie uczyć, bo od razu mi szło - dodaje. Tak jest do dziś. Niedawno podpatrzyła na którychś z targów jak wykonuje się ludowe kwiaty z bibuły i bardzo szybko zaczęła udoskonalać wypracowany przez tradycyjne twórczynie styl. - Mam zdolności manualne do wielu rzeczy, więc trudności mi to nie sprawia - mówi bez ogródek.

Najpierw pani Marianna zajmowała się szydełkowaniem i robieniem na drutach, a od szóstej klasy szkoły podstawowej zaczęła haftować, pomagając wyszywającej na zamówienie mamie. W roku 1988 również i ona została pracownicą wspomnianej Sztuki Łowickiej, ale wcześniej, po ukończeniu szkoły podstawowej, rodzice posłali ją do szkoły krawieckiej do Piastowa pod Warszawą. Jak wspomina po latach, przez ten czas nie zajmowała się haftem - była daleko od domu, mieszkała w internacie. Do przerwanej pasji wróciła dopiero po skończeniu szkoły.

Ze Sztuką Łowicką Marianna Madanowska związana była tylko przez dwa lata, podczas których testowała nowe wzory, wyszywała poduszki i bieżniki. Musiała zrezygnować z tej pracy, kiedy urodziła dwoje bliźniaków i trzeba było zająć się dziećmi. Chciała wrócić do pracy, gdy dzieci trochę podrosną, gdy pójdą do zerówki, ale w tym czasie zakład uległ rozwiązaniu. Wtedy też rozpoczęła działalność prywatną. - Robiłam głównie wełniane nakrycia na łóżka - mówi. - Tego szło najwięcej.

Pięknie zdobione motywami rozkwitłych róż wyroby możemy podziwiać i dziś w domu hafciarki. Przyglądamy się kunsztownie wyszywanym wzorom i skomplikowanym splotom, tym cenniejszym, że tworzonym ręcznie - nasza rozmówczyni jest chyba w gminie Kocierzew jedyną osobą zajmującą się haftem ręcznym. Nakrycia i obrazy z owocami - słynne od ostatniego konkursu ludowego w Gminnym Ośrodku Kultury w Boczkach - pani Marianna sprzedaje także za granicę, a znaleźć je można nawet na stronach obcojęzycznych w internecie. Oprócz nakryć i obrazków hafciarka wyszywa także torebki, szale, serwety, poduszki. Pytamy, czy córka pani Marianny także przejawia zdolności w tym kierunku i czy w przyszłości przejmie schedę po mamie. - Beata już się przymierza - odpowiada hafciarka. - Jakiś czas temu spytała, czy nauczę ją haftu ręcznego i pierwsze pozytywne próby ma już za sobą.

Do udziału w konkursie folklorystycznym w 2003 roku namówiły hafciarkę panie z GOK w Boczkach. Właśnie tam organizowany był powiatowy konkurs ?Igiełkowe Cuda?, skupiający wszystkie znaczące twórczynie z terenu Ziemi Łowickiej. - Stwierdziłam, że pora wyjść z ukrycia - mówi pani Marianna - i od maja stałam się czynną twórczynią ludową - dodaje, jako że nigdy wcześniej nie oznajmiała wszem i wobec, że tworzy tak wspaniałe rzeczy. Jej obrazy z owocami - nam szczególnie podobał się kosz z truskawkami - wzbudziły zachwyt wielu osób i znalazły się także na pierwszej stronie jednego z papierowych wydań numerów ?Nowego Łowiczanina.? - To bardzo pracochłonne zajęcie - mówi pani Marianna. - Każdy owoc trzeba w ręku obszyć... - dodaje. Prace spodobały się także jury i twórczyni zajęła 2 miejsce w kategorii haftu ręcznego.

Ostatnio, na początku września, na konkursie w Łodzi zajęła także drugie miejsce w tej samej kategorii, o czym również donosiła nasza gazeta. Jury podkreślało, iż pani Marianna ma własny łatwo rozpoznawalny styl, a jednocześnie wraca do dawnych tradycyjnych wzorów ludowych. Od czasu swojego pierwszego konkursu twórczyni brała już udział w licznych targach w Sannikach, Warszawie, Łodzi, czy w Bratoszewicach, gdzie jej wyrobami zachwycał się wojewoda. Mówi, iż poprzez haftowanie zabija czas, że nie umiałaby usiedzieć wieczorem nie wyszywając. W tym roku chce złożyć dokumenty, potrzebne do uzyskania legitymacji twórcy ludowego.

Wojciech Czubatka
(Źródło Nowy Łowiczanin)

Tagi:

Komentarze